Co z utylizacją ?

Co z utylizacją ?

Elektrownie słoneczne powstają obecnie w Polsce jak przysłowiowe „grzyby pod deszczu”. Trwa prawdziwy renesans technologii wytwarzania prądu ze słońca.

Nie ma się co dziwić, sektor energetyczny rozwija się w oszałamiającym tempie.
Przed nami spory dystans do nadrobienia, aby chociaż zbliżyć się do zachodu Europy i reszty świata. Aby powstała elektrownia fotowoltaiczna, potrzebne są duże, niezacienione połacie pól i łąk, jednak nie na wszystkich dojdzie do realizacji takiej inwestycji.

Wynika to z faktu, iż znaczna część lokalizacji zupełnie się do tego nie nadaje.
Na końcu każdej rozmowy pozostaje kluczowe pytanie: Co ja mam zrobić ze zużytymi panelami fotowoltaicznymi i osprzętem oraz konstrukcjami, jeśli po wygaśnięciu umowy firma (spółka) ogłosi upadłość i zostawi mi to na głowie?
Teorii i scenariuszy jest kilka, spróbujemy tutaj przybliżyć różne wyjścia z tej patowej sytuacji.

Najsensowniej jest zabezpieczyć się odpowiednimi zapisami w umowie: czyli np. zawrzeć zapis o kaucji na utylizację i inne koszty, które mogą wyniknąć w trakcie trwania umowy lub po jej zakończeniu.
Jednak trzeba pamiętać, że zapis ten może przeszkodzić w ekonomicznym podliczeniu inwestycji jeszcze przed jej rozpoczęciem, co może skutkować wycofaniem się inwestora ze swoich planów, i nic na polu nie powstanie.

Co w momencie kiedy podpisaliśmy umowę bez żadnych zabezpieczeń?
Farma PV składa się z kilku, kilkudziesięciu lub kilkuset segmentów mniejszych elektrowni. Dla przykładu farma PV o mocy 1 MW, może składać się z dziesięciu stu kilowatowych rzędów (10 x 100kW, każda zakończona falownikiem/inwerterem), lub w przypadku wąskich działek: ze stu dziesięciu kilowatowych rzędów instalacji (100x10kW=1000kw=1MW).
Każdy jeden segment/rząd (10kW lub 100kW) jest identyczny jak typowe mikroinstalacje, które zakładane są na dachach domów mieszkalnych, firmach, oborach czy na gruncie przy gospodarstwie. Do tego dochodzą konstrukcje wsporcze posadowione na gruncie, najczęściej skonstruowane z ocynkowanej stali. Warto tutaj zwrócić uwagę na wartość tych elementów, jak również wartość dokumentacji danej nieruchomości.

O ile po pierwszych 10-15 latach (w przypadku ewentualnego zlicytowania przez syndyka), sam sprzęt ma wciąż dużą wartość i istnieje duża szansa, że wylicytowana kwota pokryje całość kosztów demontażu, wywozu i utylizacji, to już po 20, i więcej latach może z tym być problem.

Panele fotowolaticzne tracą około 0,3-0,5% sprawności rocznie, co po 10 latach przekłada się na 95-97% mocy produkcyjnej danej elektrowni.
Można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że nikt w tym okresie nie zrezygnuje z jej eksploatacji. Analogicznie po 30 latach będzie to w granicach 85% mocy, czyli nadal posiadamy urządzenia, które dają wymierną wartość w postaci produkcji prądu. Nie należy zapominać, że nasza nieruchomość posiada wciąż znaczącą wartość dzięki wszystkim zgodom i decyzjom (np. przyłączenie do sieci) i z pewnością znajdą się chętni na zagospodarowanie tej działki pod kolejną farmę PV.

Jeżeli jednak nie chcemy już takiej działalności na naszym gruncie, to jednym z wyjść jest podpisanie aneksu do umowy (który możemy przygotować), mówiącego o zabezpieczeniu kaucji na taką ewentualność.
Jeżeli ówczesny dzierżawca/inwestor nie będzie chciał się zgodzić na taką zmianę zapisów, to powinno wzbudzić Państwa wątpliwości. Zdecydowana część wiarygodnych i godnych zaufania inwestorów zgodzi się na taką zmianę, jednak bardzo ważna jest treść i sens zapisów.
Pomimo iż na dzień dzisiejszy koszty utylizacji są niemałe, z czasem powinno przybywać firm zajmujących się taką działalnością, a co za tym idzie koszty będą spadały.
Co ciekawe, aż 96% materiałów składowych panelu fotowoltaicznego nadaje się do odzysku i ponownego przetworzenia, co może zwiastować możliwość sprzedaży wyeksploatowanych urządzeń, zamiast dopłaty do ich recyklingu.
Ilość surowców (takich jak krzem czy aluminium) ma ograniczone zasoby, i już dziś wielkie koncerny mają problem z ich pozyskiwaniem do produkcji modułów fotowoltaicznych.

Wszystko na to wskazuje, że właśnie te podmioty na wiele lat przed wygaśnięciem umów, będą zapewniały sobie odzysk z takich farm i zgłaszały swoją aneksję do odbioru tych jakże cennych „odpadów”.
Co więcej, należy pamiętać, że oprócz samych paneli pozostaną również konstrukcje stalowe, takie jak: inwertery (miedź), okablowanie (miedź) czy transformatory (miedź). Ciężko na dzień dzisiejszy wycenić ich wartość złomową za 30 lat, ale można spokojnie założyć, że przy obecnych cenach rynkowych, w skupie będzie to kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Całość dywagacji dotyczących zabezpieczenia się przed ewentualnością poniesienia kosztów utylizacji jest obarczona dużą dozą domniemywań i pytań bez odpowiedzi.

Obecnie nie do przewidzenia jest ilość sytuacji, które mogłyby w pełni zabezpieczyć rolnika na każdą okoliczność. Nie zmienia to faktu, że już dziś zawierając umowę dzierżawy o odpowiedniej treści, można to niebezpieczeństwo zdecydowanie zminimalizować.
Z punktu widzenia inwestora, taki mechanizm będzie dla niego nieopłacalny.
Można przyjąć iż częściej będzie dochodziło do renegocjacji warunków umownych i modernizacji elektrowni i tym samym wydłużania czasu dzierżawy, niż pozostawiania urządzeń na działce rolnika.

Z energicznym pozdrowieniem 365energy!

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą 365energy.pl

Call Now Button